25 Maj 2011

„Lepkie wyczyny, częstochowskiej pajęczyny”

Tagi : , , , , , , ,

„Lepkie wyczyny, częstochowskiej pajęczyny”

Układ Częstochowski Towarzysze trzymają sie razem

Układ Częstochowski Towarzysze trzymają sie razem

W częstochowskim wydaniu Gazety Wyborczej z dnia 24. maja 2011 r. ukazał się artykuł red. Marka Mamonia o „perypetiach” pana Marcina Stefańskiego, który na swoje nieszczęście, zapragnął zostać młodym, przebojowym przedsiębiorcą w „postokolonialnym” kraju. Co ciekawe, autor artykułu, używa nie tak jak ja, słowa „perypetie” bez cudzysłowiu, i to już w pierwszym zdaniu, sugerując inteligentnej częsci swych odbiorców (którzy wiedzą że słowo to ma tylko jedno znaczenie słownikowe, odnoszące się do zabiegu artystycznego w literaturze), że będzie pisał o jakichś nierzeczywistych zdarzeniach, a tym mniej rozgarniętym odbiorcom (którym perypetie kojarzą się z zabawnymi, wręcz komediowymi zdarzeniami), że należy na całą historyjkę patrzeć z przymrużeniem oka. Czyż nie mistrzowski zabieg manipulacji? Oto wierny naśladowca „kultowego” Naczelnego.

Co w całej historii zobaczą „Jaśnie Oświecieni” obywatele „Najciemniejszej”, to nawet nie trzeba zgadywać, bo już można poczytać pierwsze komentarze. Mówiąc krótko – głupek, co się zadłużył, sam jest sobie winien, niech teraz zgrzyta zębami. Szkoda, że się nie da wymowniej zaakcentować tej kropki, która padła po poprzednim zdaniu. Pan red. Mamoń, trochę naiwnie (widać daleko mu jeszcze do Naczelnych), mimo że cały artykuł pisze w tonie podobnym do komentatorów (no bo przecież skąd komentatorzy by to wymyślili, jakby im Gazeta nie powiedziała, co mają myśleć, to by nie wiedzieli), to jednak opisuje tło, aż nadto szczegółowo, ba! nawet w tle przewija się mafia paliwowa (hm, a ciekawe która to gazeta ciągle usilnie nam wmawia że nie ma mafii węglowej, paliwowej, hazardowej, nie ma układów, nie ma „byłych”, etc.).

Rozpoczynają swoją walke z częstochowskim układem

Rozpoczynają swoją walke z częstochowskim układem

Czytam komentarze, i co? Winny! Winny! Winny! (chciałoby się dodać jeszcze: „Crucifige Eum!”), i tyle refleksji Ludu (mój ludu…). Prawie żadnych komentrarzy o drugiej stronie konfliktu, czyli częstochowskich lichwiarzach, wobec których, co nawet red. Mamoń napisał, toczy się postępowanie śledcze ABW. Od lat. Bez skutku…

Może to znak, iż są to takie święte persony („Anioły Biznesu”, jak to mawiają na Zachodzie, i coraz częściej w Polsce), co z dobroci serca chcą pomagać młodym przedsiębiorczym, ale nie zamożnym… a może po prostu są to „święte krowy” co mają dobrze postawionych „aniołów stróżów” niekoniecznie z aureolami? Cóż, ostatnimi czasy aż nazbyt dobrze poznaliśmy skuteczność i energiczność naszych aniołów bezpieczeństwia „wnutriennnego”, więc ja skromny ciemnogrodzianin, piszący te słowa, powstrzymam się od ferowania „wyroków”, Państwo sami oceńcie (tylko błagam – sami, a nie pod wpływem… ni moim, ni wódki, ni „gie” wyborczego, sami oceńcie).

A że człek co pozaciągał długi, których nie może spłacić, jest głupi? W pewnym sesnie mogę się z tym zgodzić, nawet tym samym przyznając, żem sam głupi, ino na znacznie mniejszą skalę, no i nie na lichwiarski procent. Ale też żeby w pracę zainwestować, na poczet przyszłych zysków. Gdzie popełniłem błąd? Uwierzyłem we wskaźniki… Nawet nie w Zieloną Wyspę, to od początku była zdrowa przesada, ale w to że jednak jest rozwój, że idziemy do przodu. Rząd, media, ba! uczelnie, szkoły, wszędzie się sączy przekaz, jak to warto inwestować, rozwijać się, zakładać firmy, co to nie wymyślą, żeby zachęcić! Najpierw socjały wymyśliły, że za posiadanie firmy trzeba płacić do budżetu państwa comiesięczny haracz, ale to wielu odstraszało, to na haczyk założyli tłustego robaka w postaci okresu zwolnionego, potem obniżonego tegoż haraczu. Skutek? Widać chociażby na mojej ulicy, Państwo też na pewno zaobserwowali, jeśli przez dłuższy okres mieszkaliście w jednym miejscu.

Wysyp „dwuletnich” biznesów. Bo chyba własnie na dwa lata było to zwolnienie z opłat na ZUS za prowadzenie działalności gospodarczej. Ludzie powymyślali ciekawe miejsca, zapełnili stojące od lat puste lokale (które co warto dodać na mojej ulicy są bardzo tanie, a i tak przeciętnych ludzi nie stać było na zakładanie firm), jak wiadomo rzadko kto wymyśli aż tak super pomysł, żeby zarabiać krocie od pierwszego dnia, więc jakoś wiązali koniec z końcem przez te dwa lata, a potem na kolejnych witrynach – informacja, że lokal do wynajęcia… Co ciekawe, propaganda sukcesu jest tak skuteczna, że wkrótce znowu były wynajmowane – remonty – nowa działalność – dwa lata – do wynajęcia…

Ileż ludzi może przeczytać moje słowa? Nie łudzę się – nie wielu. Ilu ludzie w Polsce pokazuję tę Ciemną Stronę naszej gospodarki, naszych młodych przebojowych przedsiębiorców, naszych pułapek biurokratycznych, karteli finansowych, układów prawniczych… nie łódźmy się – niewielu. Więc takich „głupców” wciąż będziemy widzieć. Takich, którzy mieli to nieszczęście, że uwierzyli rządowi, albo nauczycielowi w szkole, czytającemu tabelki GUSowskie, albo co gorsza wskaźniki unijne. Szczególnie mi utkwił w pamięci jeden zjadliwi komentarz pod artykułem red. Mamonia. Czytelnik napisał, iż najpierw trzeba było skończyć podstawówkę, a potem brać się za interesy. Pomijam oczywistą pustosłowność takiego komentarza, człowieka, który nic nie wie na temat wykształcenia Pana Stefańskiego.

Pomijam również, oczywisty kretynizm oskarażania kogokowliek o nie skończenie podstawówki, w kraju w którym mamy, skądinąd mym zdaniem głupi, ustawowy obowiązek szkolny. To co jest tragiczne w tej wypowiedzi to fakt, wiary w to że polskie szkolnictwo przygotowuje młodych ludzi do robienia karier w biznesie. Ja wręcz ośmielę się przeciwną tezę postawić, iż pechem Pana Stefańskiego i tysięcy z góry przegranych polskich raczkujących przedsiębiorców jest fakt, że zmuszono ich do ukończenia i podstawówki, i inszych etapów edukacji, w których od początku do końca cel przewodni to „ułożyć”, „wytresować”, niezbyt kreatywnych, posłusznych trutni, a jak już się trafią niepokorni, w których się dostrzeże dużo energii, to tych trzeba przekonać że mogą być „młodymi bogami”, że żyją we wspaniałym kraju (vivat Wałęsa, vivat Michnik, vivat Jaruzelski), w którym jest kapitalizm (sic!), i wystarczy dobry pomysł by odnieść sukces. I „młodzi gniewni”, którzy w to uwierzą, pójdę w „bizensy”, przestaną być „gniewnymi” (ergo przestaną zagrażać systemowi – efekt osiągnięty), marny promil z nich, coś rzeczywiście osiągnie (dzięki ostrej determinacji, pracy jak na dwóch etatach, i najczęsciej wymownej pomocy finansowej i roboczej połowy rodziny) – i ci nawet nie mają czasu zagrażać w czymkolwiek systemowi (efekt osiągnięty), a cała reszta w najlepszym razie ma szansę przeżyć „dwa lata” z nadzieją że „wktrótce interes się rozkręci…” potem plajta (nie spektakularna, nie w mediach, nikt o nich nie usłyszy, po prostu na kolejnej witrynie pojawi się napis „do wynajęcia” – efekt osiągnięty), w najlepszym razie poddadzą się, pójdą zakuć się w kajdany etatów, na jakichś marnych, groszowych posadach (i już z posad świata nie ruszą, o czy za młodu marzyli; efekt jw.), albo na bezrobocie.

W najgorszym? Będą walczyć o swoją wizję, z urzędami (kondolencje) lub z pomocą szemranych przyjaciół (kondolencje). Porównanie do pajęczyny jest tu moim zdaniem bardzo zasadne. Im bardziej walczy, tym mocniej się przykleja, i coraz mniejsza szansa na wyplątanie się. Trochę w tym czarnowidztwa, a jednak widzę sens by o tym głośno mówić i pisać. Czy uda się zerwać sieć, i uwolnić tych co w nią wpadli? Może… ale ważniejsze jest to by przestrzec, tych co dopiero chcą wejsć na rynek. Żeby było inaczej, musiałby się zmienić cały system (z postkolonialnego socjo-liberalizmu, na prawdziwie wolny rynek, przynajmniej taki wedle klasycznego libaralizmu, a najlepiej libertarianizmu i Austriackiej Szkoły Ekonomii, ale to już moja skromna opinia).

Bezbornne muchy złapane w sieć częstochowskich pająków, zaczynają podnosić głos. Zaczynają rozumieć działanie pajęczyny. Samotna szamotanina nic nie da. Ale można jeszcze ostrzec innych. Może nawet jest nadzieja, że z pomocą innych się z niej uwolnią. Wszak człek, nieco inteligentniajszą formą życia się sobie jawi od muchy. Rozumiemy to, że ród muszy nie ma wyobraźni, więc nigdy nie wpadnie na to, że gdyby odpowiedno duży rój wleciał naraz z rozpędu w sieć, to ją zwyczajnie zerwie. Na razie częstochowskie pająki słyszą tylko ciche bzyczenie. Ale jeśli będą przyłączać się kolejne głosy pokrzywdzonych, a do nich głosy poparcia, także z innych miast, bo nie jedna Częstochowa utraciła blask bijący od swego Wzgórza na rzecz jakości życia społecznego, które poecie może się skoajrzyć tylko z jakością częstochowskich rymów…

Matrix Reaktywacja
Walka rozpoczęta

Nigdy więcej Linczu akcja fundacji FECWIS

Udostępnij ten wpis:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • 24foto
  • Add to favorites
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • email
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • Forumowisko
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Gwar
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Dodaj niusa « OSnews.pl
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Sfora.pl - Dodaj link i pozwól by wysforowali go inni użytkownicy serwisu Sfora.pl
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • Technorati
  • Twitter
  • Wahacz.pl
  • WPigułce.net
  • Dodaj wyczajenie
  • Wykop

Komentarze:

(14) dla „Lepkie wyczyny, częstochowskiej pajęczyny”

Dodaj Komentarz

dziennik fakt

Walka Dawida z Goliatem...

Utwór prześmiewczo-dożynkowy

Historia pewnej prowokacji...

dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt

Cały tekst możecie przeczytać: w tym wpisie

Muzyczna wersja Historii pewnej prowokacji: TUTAJ
Zagraj sam Historię pewnej prowokacji - słowa i chwyty gitarowe TUTAJ

PADALEC ROKU – czyli oszukali przy honorarium

Ranking oszustów medialnych – szczegóły: TUTAJ